Feature news

Video: Zimowi ulubieńcy

Powoli wkraczam w nowy wymiar blogowania. Od kilku dni intensywnie pracowałam nad nowością na blogu jaką są... filmy! We czwartek zasiadłam w końcu do mojej pierwszej próby nagrania czegoś i nawet mi się to spodobało. :)

Nie było łatwo, to moje pierwsze nagranie z nowego aparatu, więc zdaję sobie z tego sprawę, że jeszcze dużo przede mną. Już teraz sama zauważam masę popełnionych przeze mnie błędów, na przykład w kwestii kiepskiego oświetlenia, mdłych kolorów, różnic w ostrości, gadania o niczym i cichego dźwięku, do tego robiłam całe mnóstwo przejęzyczeń i przerw podczas mówienia, stąd też tak bardzo pociachany materiał, ale mam nadzieję, że mimo to da się wszystko obejrzeć. W tle słychać też szczekanie psów, jednak nic nie poradzę na ich potrzebę bronienia podwórka. :) Dopiero się uczę, więc jeżeli ktoś z Was kręci filmiki, bardzo proszę o rady, zarówno w kwestii kręcenia jak i obróbki (napiszcie koniecznie jakie programy do edycji filmów są waszym zdaniem najlepsze).

Dla zainteresowanych zostawiam link do mojego kanału, który na pewno postaram się rozwinąć >TUTAJ<, a tymczasem zapraszam na "nieco" spóźniony filmik pod tytułem "Zimowi ulubieńcy". Będzie o smakowych świeczkach i czyszczeniu sedesów. ;) Miłego dnia!



Czytaj dalej »

DIY: Naszyjnik z filcu i kamieni ozdobnych

Po dłuższej nieobecności na blogu witam Was nieco bardziej ambitnym postem niż zwykle, bo dzisiaj mam do zaprezentowania moje małe DIY! Nieczęsto udaje mi się zrobić coś, z czego byłabym tak zadowolona jak w przypadku tego naszyjnika. :) Mam nadzieję, że Wam również mój pomysł przypadnie do gustu. Inspiracją do tego DIY był naszyjnik, który swego czasu na weheartit bił rekordy popularności >zobacz tutaj<. Od razu jak go ujrzałam, powiedziałam sobie: przecież bez problemu mogę zrobić podobny sama! I jak powiedziałam, tak zrobiłam. :) Wystarczyło szybko zgromadzić wszystkie potrzebne materiały i... działamy!

Co będzie potrzebne?
- FILC w dowolnym, wybranym przez siebie kolorze. Ja postawiłam na klasykę i wybrałam czerń. Filc dostaniecie w empiku, bądź w lepszych sklepach plastycznych.
- OZDOBNE KAMIENIE o różnych kształtach - tutaj znowu jest pełna dowolność kolorystyczna. Kamyczki takie można nabyć w pasmanteriach.
- WSTĄŻKA - myślę, że najlepsza jest w kolorze filcu. Ja wykorzystałam tu kawałek długości 1 m i szerokości 1 cm.
- IGŁA I NITKA - nitka najlepiej żeby była w kolorze filcu, ewentualnie mniej więcej w kolorze kamyczków, ale tu ciężej jest dobrać. W wersji dla leniwych przyda się jakiś dobry KLEJ.
- NOŻYCZKI



Etapy wykonania
1. Zaczynamy od wymyślenia kształtu, jaki chcielibyśmy osiągnąć na naszym naszyjniku. Układamy kamyczki metodą prób i błędów szukając najciekawszego rozwiązania. Dobrze jest w trakcie robić zdjęcia i porównać je sobie na koniec. Mój układ kamyków będzie wyglądał mniej więcej tak:


2. Teraz szyjemy! Jeżeli nie lubicie szyć, możecie po prostu użyć kleju, o czym wspomniałam już wyżej. Żeby było wygodniej odcięłam sobie połowę filcu, format A5 w zupełności wystarcza.


3. Przed przyszyciem ostatnich dwóch krańcowych kamyczków zabieramy się za przymocowanie od spodu wstążki. Przecinamy ją na pół i staramy się przyszyć tak, by szew w całości schował się pod tymi dwoma ostatnimi kamykami. W razie potrzeby wolne końce wstążki osmalamy nieco zapalniczką, żeby się nie strzępiły.


4. Teraz wystarczy już tylko wyciąć nasz naszyjnik po kształcie ułożonym z kamyków. Trzeba jednak pamiętać, by zrobić to na tyle ostrożnie, żeby nie uszkodzić szwów! W trudniejszych miejscach dobrze jest pomóc sobie nożykiem.



I... gotowe!
Proste, prawda? :) Naszyjnik ten wygląda naprawdę nietuzinkowo i na pewno świetnie sprawdzi się zarówno w eleganckich, wymyślnych stylizacjach jak i w tych prostych, codziennych, składających się ze zwykłej koszuli i dżinsów, bo skutecznie je ożywi i ściągnie spojrzenia mijających nas ludzi. Napiszcie koniecznie, co o nim myślicie. A może chcecie więcej takich DIY? :))


Czytaj dalej »

Stylowe spotkanie z przeszłością

Od kilku dni ciągle pada. A raczej pada na zmianę ze słońcem, które wychodzi na pięć minut i znów chowa się za deszczowymi chmurami. Mało inspirujący, zimny i męczący czas, skutecznie uniemożliwiający wypad na choćby małą sesję na bloga, dlatego dzisiaj postanowiłam powspominać i cofnąć się do zdjęć z poprzedniego roku, zwłaszcza że już nie można ich obejrzeć na blogu. Które z poniższych stylizacji należą do Waszych faworytów? :)


Czytaj dalej »

Promocja w Rossmannie - podsumowanie

Za mną zakupowy szał podczas 49% promocji w Rossmannie. Trzy tygodnie obniżek cen, co tydzień co innego. Kolejki pod stoiskami z kosmetykami do makijażu i pielęgnacji paznokci jak nigdy, niektóre wystawki wybrakowane, skutecznie przerzedzone przez przybywające tłumnie panie. Dzisiaj chciałam to podsumować i przedstawić Wam moje zakupione podczas promocji produkty. :)



TYDZIEŃ PIERWSZY: Podkłady, pudry, róże i korektory
1. Podkład Rimmel Match Perfection (101 classic ivory) - kupiłam go głównie z tego względu, że poprzedni Wake Me Up okazał się jak dla mnie nieco za ciemny, mimo że podczas próby na nadgarstku wydawał się ok (ach, te sklepowe oświetlenie!). To nic! Wake me up prawdopodobnie przyda się latem, gdy skóra mi się nieco opali. :) Co mam do powiedzenia o Match Perfection? Krycie takie średnie, jeśli chodzi o matowienie to trudno mi się wypowiedzieć, bo zawsze przed nałożeniem podkładu smaruję buzię kremem matującym. Jak dla mnie podkład ma głównie wyrównywać koloryt cery i ją nieco wygładzić, a w tym przypadku Rimmel daje radę.

2. Róż wibo nr 9 - róże z tej serii są zdecydowanie moimi ulubionymi. Szeroka gama odcieni do wyboru no i świetny efekt na policzkach za niewielką cenę. Oprócz tego ze zdjęcia mam jeszcze numerki 3 i 11, stosuję je na zmianę, w zależności jak wygląda reszta mojego makijażu czy mój ubiór danego dnia.

3. Korektor pod oczy Lovely Magic Pen - tego produktu używam tak naprawdę od niedawna a już zdążyłam się w nim zakochać. :)) I chyba inne klientki Rossmanna też to podzielają, bo musiałam zwiedzić aż 5 sklepów, by w końcu móc go kupić. Wszędzie były pustki! Ostatecznie się udało, leżały takie dwa samotne na półce i ewidentnie na mnie czekały. :) Na ogół staram się nie kupować nic ponad to, co potrzebuję, tutaj akurat jest wyjątek, ale to z tego względu, że korektory te niestety szybko się kończą.



TYDZIEŃ DRUGI: Tusze, eyelinery, cienie do powiek
1. Maskara Maybelline The Colossal Volum' Express - to już mój drugi taki tusz. Poprzedni kupiłam dobre kilka miesięcy temu i nadal go stosuję. Swoją drogą ciekawi mnie kiedy się skończy. Na razie się na to nie zanosi, więc mogę powiedzieć - wydajny. Jeżeli chodzi o efekt na rzęsach to moim zdaniem niewiele różni się od mojego drugiego ulubionego tuszu wibo Growing Lashes (jeżeli chcecie kupić dobry tusz, za niewielkie pieniądze to polecam z całego serca!), może trochę dłużej się utrzymuje na rzęsach.

2. Eyeliner wibo - jeszcze nic Wam o nim nie powiem, bo nie miałam okazji go wypróbować. Do tej pory zawsze kupowałam eyeliner Lovely, tym razem zapragnęłam spróbować czegoś innego i jestem bardzo ciekawa efektu.



TYDZIEŃ TRZECI: Kosmetyki do ust i paznokci
1. Błyszczyk Lovely Kiss Kiss Lips - seria tych błyszczyków pojawiła się w asortymencie Rossmanna dosyć niedawno i od razu mnie zaciekawiła. Dostępnych jest kilka kolorów od czerwieni poprzez róż aż do właśnie tego lekkiego brązu, który widzicie na zdjęciach. Błyszczyk ten cudownie się mieni i na pewno będzie świetnie wyglądał z letnią opalenizną. :)

2. Lakiery miss sporty - są to lakiery, które jednocześnie uwielbiam i nienawidzę. Swoją przygodę z nimi zaczęłam już dosyć dawno, gdy kupiłam cztery soczyste kolorki - wiosenną zieleń, koral, żółć i miętę. Wtedy byłam w nich zakochana! Świetne krycie, szeroki pędzelek, którym bardzo przyjemnie się maluje i przede wszystkim krótki okres schnięcia. Moja miłość szybko wyparowała, gdy kolejne dwa lakiery jakie kupiłam okropnie mnie zawiodły. Wodniste, nawet przy 4 warstwach nie były w stanie pokryć płytki paznokcia, no i oczywiście przy takiej ilości warstw schły w nieskończoność. Lakiery z poniższych zdjęć to moja kolejna próba zaprzyjaźnienia się z lakierami tej firmy. Czerwieni jeszcze nie wypróbowywałam, natomiast ten złoty, brokatowy miło mnie zaskoczył. Mimo masakrycznie grubej warstwy (wiadomo, brokatowe lakiery mają to do siebie, że bardzo prześwitują, a mi koniecznie zależało na pokryciu idealnym), wysechł całkiem szybko i po prostu pięknie prezentuje się na paznokciu. Efekt do zobaczenia na moim instagramie tutaj i tutaj.

3. Kredka do ust miss sporty Instant Lip Colour & Shine - właściwie to nie wiem dlaczego akurat na ten kolor się skusiłam. Może dlatego że różowych szminek mam pełno, czerwone też jakieś mam, pomarańczowa i nude również się znajdą, a nigdy nie miałam szminki wpadającej w soczysty fiolecik. Tego produktu, podobnie jak w przypadku eyelinera, jeszcze nie wypróbowywałam, więc bardzo mnie ciekawi, oj bardzo. :)


No i to tyle jeżeli chodzi o moje zakupy z promocją w Rossmannie. A Wy, co kupiłyście? :) Przypominam, jeżeli ktoś jeszcze się nie załapał - do końca tego tygodnia obowiązuje promocja na kosmetyki do ust i paznokci. Czekam na Wasze opinie o powyższych produktach, a tymczasem żegnam się z Wami i życzę wszystkim miłego dnia!
Czytaj dalej »

Granatowy żakiet i skórkowa spódniczka

Ostatniego dnia majówki wybrałam się z moim chłopakiem do oddalonego o 11 kilometrów od mojego miasta Supraśla. Nie potrafię wyjaśnić dlaczego, ale bardzo lubię to miejsce. Uwielbiam te uliczki starych małych domków, mają nieodparty jak dla mnie urok. Uwielbiam tę bliskość natury, gdy tak naprawdę zaciera się granica miasta i przyrody. Uwielbiam patrzeć na kaczki, łabędzie, na pluskające się tu latem dzieci... Wprost wymarzone miejsce do spacerowania. Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia mojego stroju z tego dnia. Mój gruby, granatowy żakiet świetnie sprawdza się w chłodniejsze dni.

A jak tam Wasze wrażenia po majówkach? I co do niektórych - jak wrażenia po pierwszym dniu matur? :) Mam nadzieję, że wszyscy jakoś wybrnęliście z tego "Wesela" i "Potopu". No i pocieszę Was - sesje są o wieeele gorsze. ;)

 żakiet - tally weijl | koszula - H&M | spódniczka - Sheinside | torebka - pepco
Czytaj dalej »

Podsumowanie marca i kwietnia

Witajcie! Z okazji, że kilka dni temu rozpoczął się maj, postanowiłam zrobić małe podsumowanie ostatnich miesięcy. Właściwie to podsumowanie marca miało pojawić się w kwietniu, jednak tak długo się do niego zabierałam, że w końcu uznałam, że koniec kwietnia to trochę już za późno na podsumowywanie marca. Oczywiście co się odwlecze to nie uciecze, więc dzisiaj podsumowanie łączone. ;)

PODSUMOWANIE MARCA

1. Marzec był dla mnie przede wszystkim czasem powrotu na uczelnię po niemal miesiącu ferii (jak przyjemnie jest pozaliczać wszystko w pierwszych lub zerowych terminach!). Od samego początku zaczęła się okropna harówka, ale już się do tego przyzwyczaiłam. Na zdjęciu praca nad mapą geodezyjną Łap.


2. Może wyda się to Wam dziwne, ale do niedawna... nigdy w życiu nie podróżowałam pociągiem. :D Wiem, zaskakująca informacja, ale jak już gdzieś jechałam to zawsze samochodem bądź autokarem i nigdy nie miałam okazji jechać pociągiem. W marcu to się zmieniło przy okazji zwiedzania Łap, które przeprojektowujemy na projektowaniu urbanistycznym. Na zdjęciu białostocki dworzec.


3. To zdjęcie pochodzi z blogowej sesji (która swoją drogą nigdy na blogu się nie pojawiła, bo niemal na wszystkich zdjęciach wyszłam dosyć niekorzystnie. :( ), podczas której postanowił nam poprzeszkadzać pewien kociak. To już drugi raz, kiedy nam towarzyszył podczas robienia zdjęć, pokazywałam go już wcześniej na blogu, możecie go też zobaczyć na moim Instagramie tutaj.


4. Kolejne zdjęcie związane ze studiami - fragment budynku, który rewitalizuję na zajęciach pod szkołę muzyki folkowej.



PODSUMOWANIE KWIETNIA

1. Wiosna, wiosna, wiosna! Miesiąc, w którym wszystko pięknie rozkwita i budzi się do życia. Uwielbiam!


2. Przy okazji Świąt Wielkanocy zorganizowałam małą wymianę kartkami wielkanocnymi z czytelnikami. Zgłosiły się niestety tylko trzy osoby, a każdej z nich prócz pocztówki wysłałam też mały upominek "od zająca" w postaci własnoręcznie zrobionych bransoletek. Pamiętajcie więc, że warto zgłaszać się do takich akcji. ;)


3. Kwiecień to też moje urodziny! W tym roku obchodziłam dwudzieste drugie. Nawet wujek Google złożył mi życzenia! :D


4. Któregoś ciepłego dnia pod koniec kwietnia zdecydowałyśmy z koleżankami z grupy zamiast uczyć się do kolokwium z budownictwa wybrać się na zdjęcia. Było super! :D



Kilka linków wartych zobaczenia
1. Wiosna i lato to czas, gdy w naszych domach częściej pojawiają się bukiety świeżych kwiatów. Tutaj kilka sposobów na to, jak przedłużyć świeżość bukietu.

2. Genialny w swej prostocie sposób na odklejanie naklejek, zawsze miałam z tym problem!

3. Ostatnio zaczęłam zwracać większą uwagę na makijaż i z wielkim zainteresowaniem przeglądam wszelkie wskazówki. Tutaj przeczytacie jak konturować twarz.

4. Coś dla pożeraczy słodyczy takich jak ja: czy słodycze szkodzą włosom?

5. Ta pierzasta lampa diy jest cudowna! Przeraża mnie tylko ilość kurzu, który musi się w niej okropnie gromadzić. :(

6. Tabela idealnych wymiarów ciała - jak się na to zapatrujecie i co o niej sądzicie?


Muzyka, która towarzyszyła mi w kwietniu

Inna - Cola song. Jej teledyski mają w sobie tyle słońca!




I to by było na tyle dzisiaj - życzę wszystkim udanej niedzieli! :)
Czytaj dalej »
Copyright © 2011-2014 Panna Zadziorna